w ,

KASZA JAGLANA

Bezkonkurencyjnym faworytem wśród moich ulubionych produktów żywnościowych jest z pewnością kasza jaglana, dlatego też stanie się ona bohaterką pierwszej propozycji. Najczęściej przyrządzam ją na śniadanie, można ją jednak jeść o każdej porze dnia i nocy. Na temat zdrowotnych właściwości (a nawet leczniczych) i niezliczonych korzyści płynących ze pożywania jaglanki możecie znaleźć ogrom informacji w sieci. Wspomnę tylko, że to jedna z najstarszych, najzdrowszych i co najważniejsze zasadotwórczych kasz. (Większość tego, co jemy niestety jest kwasotwórcza, a to – jak nietrudno wydedukować – zaburza równowagę naszego organizmu, przez co czujemy się osłabieni, wyczerpani i pozbawieni energii.) Wyrabiana z  prosa, które uprawiano już w epoce neolitu. Zawiera mało skrobi, a dużo łatwo przyswajalnego białka. Bezglutenowa, nie uczula – świetna (obok owsa) dla niemowlaków jako jeden z pierwszych posiłków, kiedy przychodzi czas na rozszerzenie diety. Rekordzistka pod względem zawartości witamin: B1, B2, B6 i minerałów – żelaza i miedzi. Dostarczy nam również lecytyny i witaminy E, a co najważniejsze krzemionki, którą bardzo trudno uzyskać z innych produktów, a jest niezbędna dla dobrej kondycji naszych włosów, skóry i paznokci oraz ma zbawienny wpływ na stawy i funkcjonowanie naczyń krwionośnych. Jednym słowem, nie da się przejść obok niej obojętnie. Bezapelacyjnie w mojej kuchni zajmuje honorowe miejsce, obdarzona szczególną atencją. Przejdźmy jednak do rzeczy; jest wspaniała na słodko (o czym poniżej), ale równie dobrze komponuje się z warzywami, mięsem i wszystkim, co Wam smakuje.

Moje pierwsze doświadczenia z kaszą jaglaną skutkowały dwoma przypalonymi garnkami, smrodem spalenizny w całym domu i niemalże kapitulacją w nierównej walce. Okazało się bowiem, ku mojemu ogromnego zdumieniu, że ugotowanie jej nie jest wcale takie łatwe, jeśli nie wiesz, jak to zrobić. Aby uniknąć strat w wyposażeniu kuchni i zniechęcenia, warto pamiętać o kilku żelaznych zasadach:

  1. Przed gotowaniem kaszę należy dwukrotnie wypłukać pod zimną wodą, a następnie przelać wrzątkiem. Świetnie sprawdza się sitko o drobnych oczkach, bo jaglanka do grubych kasz nie należy, więc niemiłą niespodzianką byłoby pożegnanie jej w odpływie zlewu.
  2. Dwie objętości wody na jedną objętość kaszy, czyli kubek kaszy na dwa kubki wody.
  3. Gotować należy ją zawsze pod przykryciem na średnim ogniu, nie mieszając, ok. 15 min. Jeśli zaczyna kipieć, delikatnie uchylić pokrywkę i zmniejszyć ogień. U mnie do tego celu najlepiej sprawdza się garnek teflonowy – najmniejsze ryzyko przypalenia. Kasza jest gotowa, kiedy pojawią się małe otworki, lejki, co oznacza, że wchłonęła całą wodę. Najsmaczniejsza jest kiedy dorzucimy do gotowania kawałek korzenia imbiru.

jaglannka1 (1)

Cały proces przygotowania wydawać by się mógł zniechęcający, ale pocieszający jest fakt, że można ją przechowywać do trzech dni w lodówce, więc warto ugotować więcej, na zapas.

Nie będę ukrywała, że jaglanka sama w sobie do delicji nie należy i nie powala na kolana, więc przygotowując ja na słodko, zaraz po ugotowaniu dodaje odrobinę miodu, który cudownie ją osładza. Tak naprawdę możecie wrzucić do niej każdy owoc, który lubicie i zjeść z każdym dodatkiem, który podsunie Wam fantazja. Mój ulubiony zestaw to: winogrona, borówki, różnego rodzaju orzechy (ulubione – pekan i nerkowce), pestki dyni i słonecznika. 

jaglanka3 (1)

Równie dobrze smakują morele (zarówno świeże, jak i suszone), brzoskwinie czy truskawki.

Eksperymentując i mieszając dodatki znajdziecie w końcu swego faworyta i jestem pewna, że po kilku dniach bez jaglanki, tęsknota zacznie Wam doskwierać. Dla tych, którzy nie lubią bądź nie mogą (ze względu na alergię) miodu, alternatywą jest dodanie 3-4 (na porcje) drobno posiekanych, suszonych daktyli. Dodadzą kaszy słodyczy równie dobrze jak miód. Zaletą tego dania jest również to, że można ją przygotować wcześniej i zabrać na piknik lub do pracy. Gwarantuję, że jeśli w porze lunchu otworzycie pojemnik z jaglanką, skupicie na sobie zazdrosne spojrzenia wygłodniałych współpracowników, którzy będą musieli zadowolić się gotową kanapką z TESCO. 

Nie bójcie się eksperymentować i szukać własnych smaków. Życzę samych pozytywnych doznań w przygodzie oswajania kaszy jaglanej. Ufam, że zakochacie się w niej równie mocno jak ja, pamiętając, że jest to miłość odwzajemniona – piękne włosy, skóra i paznokcie oraz zastrzyk energii z samego rana to tylko niektóre z licznych korzyści, które zagwarantuje nam regularne spożywanie jaglanki.

Za tydzień przedstawię Wam pomysł na szybki i zdrowy obiad. W roli głównej wystąpi szpinak – warzywo będące częstym i zawsze mile widzianym gościem w mojej kuchni.


Foto: Jana

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytajcie swoim dzieciom!

Prawnik to też człowiek!