w , ,

O noworocznych podsumowaniach, planach i wróżeniu z fusów

Za cztery dni 2105 rok przejdzie do historii. Był to dobry czas? Kiedy kończy się stare i zaczyna nowe, mamy tendencje do podsumowań. Snujemy plany, stawiamy sobie noworoczne postanowienia, których zwykle nie udaje się nam dotrzymać. Obiecujemy sobie i innym: nowy rok, nowy/nowa ja, nowe życie…

Ciekawscy jesteśmy. Chcielibyśmy wykraść Wielkiej Tajemnicy ciut prawdy i dowiedzieć się, co nas czeka w nowym roku. Mamy nadzieję zapobiec temu co złe, wzmocnić się siłą płynącą z dobrych wróżb. Czytamy horoskopy, odwiedzamy wróżki, zaglądamy w karty, zaintygowani tym, co przyniesie nam nowy czas. W internecie huczy od noworocznych wróżb: wybierz swój znak zodiaku, ewentualnie kartę tarota, wyślij sms’a za kilkanaście złotych, a zostanie Ci przesłany horoskop na nadchodzący nowy rok… I gdyby to tylko były pewne wieści, a nie wróżenie z fusów.

Mijający rok był dla Was dobry? Spełniły się Wasze marzenia, postanowienia, plany? A może było Wam pod górkę? O ile rok 2014 był dla mnie super, o tyle 2015 był raczej trudny. I kiedy pędzimy, zapatrzeni w swoje sprawy, w wydarzeniach natury ostatecznej sens życia daje nagle o sobie znać. To chyba dobrze, co? To takie drogowskazy, kubły zimnej wody, które stawiają nas do pionu.

Noworoczne postanowienia

Nie robię noworocznych planów ani postanowień. Jeśli już, to jedynie zarys tego, co chcę osiągnąć, nad czym pracować. Robienie twardych postanowień jest naiwne. Po pierwsze nie wiem, czy dożyję jutra, po drugie, jeśli nie dotrzymam postanowień, nie będę miała o sobie dobrego zdania. Trochę to asekuranckie. Uważam jednak, że dawanie sobie konkretnych terminów nie ma sensu. Każdy moment w roku, w życiu, jest dobry na zmiany, rozwój, kończenie tego, co nam nie służy. Czasem jest tak, że coś kompletnie nie idzie, by za jakis czas samo się poukładało…

Nie czytam horoskopów i wróżb. Nie są mi potrzebne. Nikt nie jest w stanie, powiedzieć mi co mnie spotka w przyszłości, czy tej najbliższej, czy tej dalekiej. I to oczywiście za kochane pieniążki. Wolę sobie sama projektować to, co chcę osiągnąć. W tym uważam jest siła. Sami sobie jesteśmy wróżkami, tarotem, kowalami własnego losu. Za to lubię spojrzeć wstecz, pomyśleć nad tym, co dane było mi doświadczyć w mijającym roku. Zastanowić się czy sprawy przyniosły mi rozwój, czy zadziałały niszcząco. Jeśli tak jest korzystam lub eliminuję.

Diamenty wypalają się w ogniu

W życiu dobre są tyko chwile, śpiewał Rysiek Riedel z zespołu Dżem. I to jest prawda jak cholera! Co robić. Trzeba dzielnie znosić to, co niesie nam los. Przyjmować zdarzenia, z którymi się zgadzamy lub nie jesteśmy w stanie ich zmienić. Buntować się przeciwko temu, co nam szkodzi, niszczy nas. I byleby mieć w okół siebie życzliwych, kochających ludzi, przyjaciół niezawodnych i zdrowie. Reszcie damy radę. W końcu co nas nie zabije, to wzmocni.

Życie to wielka niewiadoma. Dobrze to, czy źle nie wiem tego wcale i nie muszę wiedzieć. Wolę przyjmować na klatę to, co mi dane, niż żyć ze świadomością wszystkiego dobrego i złego, które ma mnie spotkać w życiu. Zastanawialiście się jak byśmy żyli, gdybyśmy wiedzieli, co ma nas spotkać, tak dzień po dniu? Nudy i straszno trochę…

Życzenia

Mam ten przywilej, że mogę złożyć Wam noworoczne życzenia. Nie takie pisane wielką literą, tylko szczere, od serca. Bądźcie dobrzy dla samych siebie. Miejcie poczucie własnej wartości. Bądźcie dobrzy dla swoich bliskich. Doceniajcie ich. Niech nadchodzący rok – nawet, jeśli będzie trudny przyniesie Wam rozwój. Spełniajcie marzenia, te drobne i codzienne przede wszystkim. Realizujecie postanowienia, ale nie bądźcie dla siebie zbyt surowi. Koniecznie znajdźcie czas na urlop, odpoczynek z najbliższymi. Dbajcie o przyjaciół i własne zdrowie. Dużo się śmiejcie, uprawiajcie miłość. Miejcie kontakt z przyrodą – to daje dużo siły. Nie bójcie sie zman. Życzę Wam także DYSTANSU. Puszczajcie to, co nie idzie. Może nie czas na to. Walczcie o rzeczy ważne dla Was. Poczucie satysfakcji z osiągniętych postanowień daje wiele siły. Nawet, jeśli wokół szaleje burza. Dość wymądrzania się. 

Do napisania.

Ps. Wyczytałam, że średnia długość życia noworocznego postanowienia to około dwa tygodnie. A jak tam u Was?

Foto:Flickr (lic. CC)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Atak nożownika w Bromley. Ewakuowano centrum handlowe (VIDEO)

Sacha Baron Cohen ma gest! Komik przekazał milion dolarów dla syryjskich uchodźców